Nadszedł dzień moich osiemnastych urodzin. Dzień, na który podobnie jak wielu innych nastolatków, czekałem z niecierpliwością. Wiele osób zapewniało mnie, że to będzie wyjątkowy dzień. Przyszli pierwsi znajomi, pojawiły się pierwsze prezenty. Ku mojemu zdziwieniu, wśród nich znalazły się ramki na zdjęcia. Całkiem ładne, zapakowane w ozdobny papier z humorystycznym nadrukiem. Było ich dziesięć. Zdziwiłem się i zapytałem, do czego może mi być potrzebne aż tyle. Koledzy ze śmiechem odpowiedzieli, że po tej szalonej nocy na pewno będę miał czym zapełnić dziesięć ramek na zdjęcia, a nawet że mi ich zabraknie. I mieli rację. Od tamtej pory byłem na wielu różnych imprezach, na których również bawiłem się doskonale, ale moja osiemnastka była najlepszą, na jakiej kiedykolwiek byłem. Taką, jaką zapamiętuje się do końca życia. I dalej w moim pokoju, na honorowym miejscu nad biurkiem, wiszą te same ramki na zdjęcia, z tymi samymi fotografiami. Patrząc na nie, kolejny raz stwierdzam, że prezent był rzeczywiście trafiony, choć z początku nie zdawałem sobie z tego sprawy.